Drzewa otulone wątłą warstwą maleńkich, jasnych kwiatuszków wyglądają na tle ośnieżonych gór tak bardzo kwietniowo. Kwiecień - plecień. Przypomniało mi się, że tęsknię za smakiem princessy kokosowej. Moje serce natomiast zdaje się tęsknić za bólem, przywłaszcza sobie jego obecność coraz zachłanniej. Cieszę się, że nie wyrobiłam sobie nawyku układania czasopism pod stołem. I cieszę się, że babcia zrobiła dla mnie serwetkę na szydełku i dała mi małe perełki. Te korale mają dla mnie niesamowitą wartość. Chociażby ze względu na fakt, że mama często wspomina, jak to bardzo podobna jestem do prababci. Uważa, że Aniela nie powinna się gniewać, choć uwielbiała ten drobiazg do granic możliwości. Nasze ego nakazuje nam myśleć, że jesteśmy wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju, a tak naprawdę wszyscy pragniemy tego samego. Czekam na pełnię, wolność i kolejną tabliczkę białej czekolady. Tak, wiem, że "na zawsze" to tylko kłamstwo. Chcę dorosnąć. Chcę chcieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz