Wspomnienia, nów i potrzaskana dusza. Och, ubóstwiam te wieczorne spacery. Powinnam częściej decydować się na tego typu fanaberie. Niesamowicie mocno pragnę dziś choć kropli czyjego oddechu, namiastki dotyku i odrobiny słów. To taki czas, w którym środki chemiczne działają mną zbyt przesadnie, a moje zmysły poddają się bez walki. Kofeina, kofeina, kofeina; moje serce kiedyś stanie na dobre. Obojętność, obojętność, obojętność; oszaleję. Przed nami cudowna noc, nieprawdaż Kochanie? Samotność upodobała sobie moje towarzystwo niezwykle zachłannie.. a może to ja tak dobitnie pokochałam jej obecność? Potrzeba mi kwitnących jabłoni, słońca, stokrotek, mrożonej herbaty na tarasie, fioletowego nieba i mleczy. Uwielbiam noce, kiedy drzwi na balkon są otwarte aż do śniadania. Czasem tylko targają mną wątpliwości i ból. To ciekawe, że na ogół nikt nigdy nie próbował ratować samobójców. Zapewne z szacunku i podziwu dla ich wyboru. Sęk tkwi w tym, że nie chodzi o życie, tylko o wybór sposobu umierania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz