Spacerowałam dziś po mieście i trudno było mi odsunąć od siebie chęć na tiramisu. Mimo słońca, dzień traktuje nas niesamowitą dawką chłodu, którego moje biedne dłonie tak bardzo nienawidzą. Czuję pustkę, uczucie zdaje się wiercić dziurę w mojej duszy. Nie wiedziałam, że cisza ma swój własny, niepowtarzalny oddźwięk. To niesamowite, jak wiele drobnych czynników składa się na te specyficzną melodię. Przypomniały mi się opowiastki, którymi babcia co wieczór umilała mi czas. "Pewnego razu nierazu, pod lipką dębową stojąc siedziała młodziutka staruszka.. " No i jak tu jej nie kochać? Nie wyobrażam sobie dzieciństwa pozbawionego takich osób, chyba nikt sobie nie wyobraża. A dziś? Jestem dziwna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz