Nie patrzyłabym na Księżyc, gdyby Cię to bolało. Nie wyczekiwała zaćmień, pełni i sierpów. Nie patrzyła na mleczne niebo o północy, nie skakała po skutej mrozem trawie. Gdybyś cierpiała dostrzegając sposób w jaki patrzę na stróża nocnego nieba, obiecałabym już nigdy nie zwrócić ku niemu czerwonych oczu choć wiesz doskonale, że on rozumie mnie tutaj jak nikt. Obiecałabym kochać, szanować, wielbić. Nie pić kawy przed snem, nie stękać z niezadowolenia, nie wzdychać, nie jeść czekolady. Spójrz, jak wiele czeka Cię ze mną sukcesów. I słońca i śniegu w środku lata i burzy, tęczy, deszczu i wiatru. Tylko nie mam już siły ten Księżyc błagać, żeby Cię przysunął do mnie choć trochę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Chyba.. chyba mam łzy w oczach
OdpowiedzUsuń