Powietrze o poranku przesiąknięte słodką wonią karmelu czekającego na mnie Anioła. Szczęście na porządku dziennym (i nocnym), żadna wielka tajemnica. Wszystko ponadnaturalne. Nie doszukiwałam się sensu w codzienności, chłonęłam każdą wspólną minutę z łatwością rozpływającej się pod językiem białej czekolady. Miałam na własność najczystszą Duszę stąpającą po Ziemi. Pragnęłam zgłębiać Jej zakamarki coraz zachłanniej, czytać Jej myśli i przekazywać własne bezwstydne. Trzymać w ramionach ideał, to jak zatrzymać czas za pośrednictwem dotknięcia wskazówki zegara zaledwie opuszkiem palca. Nie o mechanizm tu chodzi, a o serca pozostałych. Niech krew zastygnie w żyłach na rzecz naszej stałości. Na dowód że wielka jest i doskonalsza od ludzkich. Choć śmiertelność równie nam bliska co tym od serc zatrzymanych, niech los spojrzy na nas inaczej, wrażliwiej, intensywniej, a Księżyc tylko naszym przewodnikiem się stanie. Bo tylko on dusze kierować potrafi tak, by cel najdogodniejszy obrały i najbardziej ambitny. Dziś? Potrafię nazwać każdą wywołaną przez Ciebie emocje. Każdy uśmiech dopasować do chwili. Liczny dotyk powiązać z westchnieniem, a pocałunek z powiekami opadającymi wolno w dół. Bicie serca pragnącego wyrwać się z piersi i specyficzny niepokój umysłu. Ciepło kropli sunących w dół Twojego odkrytego ramienia, w blasku świec i woni bliskości. Wspomnień magię chowam tam gdzie Twoje serce, które chęć zostania ze mną wyraziło. Z pewnością przyznać dziś mogę, że nikt nigdy nie pokocha Cię mocniej i czekać na Nas nie będzie jak ja. Jako że i Twoją cierpliwość znam równie dobrze, jestem spokojna. Wypatruję tylko niebieskiego nieba i lata, niosącego kilka kolejnych momentów poza czasem, byś wrócić mogła ze mną do miejsc, które ukochałaś sobie bezwiednie. Spacerować w świetle pełni Księżyca, liczyć stokrotki, pić cierpkie wino, uśmiechać się niecodziennie.
Będę kim zechcesz, pamiętaj.
Będę kim zechcesz, pamiętaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz