51 godzin i 10 minut do nowiu.
Luxuria.
Były karane za odrobinę krwi jakby mogły od tego odstąpić. Niczym trująca roślina tępione zażarcie, a kochane tylko przez nielicznych wyjątkowych. Nie wszystko kojarzone z bólem daje cierpienie, jak nie wszystko kojarzone cierpieniem daje ból. Jesteście więźniami własnych umysłów. Ograniczoną większością pozbawioną przywilejów bycia innym. Jesteście tacy sami; szarzy, strachliwi i stereotypowi. Boicie się siebie nawzajem, choć w każdym drzemie podobna słabość. To jak bać się samego siebie w przypadkach nieuzasadnionych. W przypadkach przesadnego racjonalizmu. Uczucie nie wybacza odstąpienia. Nie wybacza myśli i spojrzeń skierowanych w stronę innego. Taka miłość nie jest łaskawa, a nieczystość zostanie potępiona jako trzecia. Najokrutniejszym bólem wewnętrznym zostanie nagrodzona i w wieczności rozciągać się będzie by do końca egzystencji być jej sporą częścią. Odłamów jest wiele, kara zawsze sprawiedliwa i wymierzona z rozsądkiem. Brak wybaczenia to tylko początek. Subtelny, rosnący w siłę na przestrzeni lat. Z każdą sekundą jest intensywniejszy, by w końcu zadać cios ostateczny, który bez użycia rąk kogokolwiek, zostawia blizny. Sami sobie jesteśmy tym grzechem. Sami sprowadzamy na siebie przekleństwo łaknące sprawiedliwości. Tylko śmierć należycie odkupuje grzechy. Tylko ona jest sądem ostatecznym, który dla swych skazańców ma zawsze taki sam wyrok. Teraz zapach suszonego wrzosu, a poranek w amoku. Sierp Księżyca zdaje się być całym niebem. Sprawia dotyk nieopisanie bolesny, jest jak tępe ostrze sunące wolno po skórze. Obawiam się go. Obawiam się tej fascynacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz